Wskaźnik Nutri Score ma za zadanie klasyfikować produkty jako zdrowe i takie, które do koszyka trafić nie powinny. Jednak czy ten indeks faktycznie dokładnie odwzorowuje prozdrowotność produktów?

Skład serka w plastrach
Skład z Nutri-Score C
Skład z oceną A
Skład z Nutri-Score A

Spójrzcie na te produkty. Mamy tutaj do czynienia z serkiem i płatkami śniadaniowymi. Czy naprawdę serek, który ma w składzie śmietankę, ser twarogowy, żelatynę, białka mleka, sól i zioła jest mniej zdrowym produktem niż ten, który na 2 i 4 miejscu w składzie ma cukier? 

Wg miernika Nutriscore tak. 

Wg mojej wiedzy nie. 

Nutri-Score nie jest bezbłędny 

Idea klasyfikacji wg tego jak często powinniśmy spożywać dany produkt jest wspaniała, ale zasada, by do wszystkich produktów stosować to samo kryterium jest nie do końca przemyślana. 

Problem wynika przede wszystkim z tego, że porównujemy zupełnie różne dwie grupy produktów. Po drugie – producenci mogą – za pomocą dodatku błonnika, białka, dodatku wody (niska kcal sprzyja wysokiej ocenie) sztucznie zawyżać swoje miejsce w klasyfikacji. Po trzecie, wskaźnik nie bierze pod uwagę stopnia przetworzenia. Po czwarte niektóre składniki, np. kwasy tłuszczowe występują w produkcie naturalnie i w ogóle determinują czy dany produkt jest tym, czym jest.

Przegrana oliwa z oliwek

Spójrz na oliwę z oliwek, której Nutri-Score wynosi C (co oznacza, że produkt raczej powinien być ograniczany). Oliwa z oliwek to źródło jednonienasyconych kwasów tłuszczowych, których spożycie zmniejsza ryzyko chorób układu krążenia czy poprawia profil lipidowy. Udokumentowały to liczne badania, a mimo tego wskaźnik Nutri-Score wyrywa jej realną – prozdrowotną – wartość żywieniową.  

Kolejnym, wartym do poruszenia punktem jest ilość, do której odnosi się wskaźnik. Bazuje on bowiem na 100g/100ml, co, na zdrowy rozsądek wydaje się uzasadnione, ponieważ pozwala na porównywanie między sobą produktów. Jednak po głębszym zastanowieniu widać mankament tego ujednolicenia – nie wypijamy do posiłku 100 ml oliwy, za to na 100g pizzy (niecała ćwiartka 1 małej mrożonej) zazwyczaj nie pozostajemy. 

Pieniądze, Kasa, Mamona, 

Ciekawym dylematem jest aspekt finansowy. Należałoby przemyśleć w jaki sposób Nutri-Score wpływa na sprzedaż produktów. Czy producenci produktów o realnie wyższej wartości zdrowotnej niż sugerowana przez wskaźnik nie są w tym momencie poszkodowani? Przecież może zdarzyć się tak, że konsument nie zakupi oliwy z oliwek przez jej Nutri-Score stanowiący C, a kupi produkt ze wskaźnikiem A, który mimo że jest przetworzony wpisuje się w kryteria produktu A (o tak, dużo dodanego białka i witamin). 

Korzystać czy pomijać?

Zatem, czy w codziennym życiu kierować się tym wskaźnikiem jako wyznacznikiem co jeść częściej, a co nie? TAK, ALE tylko porównując produkty z tej samej kategorii, np. płatki z płatkami (płatki musli z płatkami musli), sery z serami, a tłuszcze z tłuszczami 😉 Natomiast, jeśli założymy, że Nutri-score pokazuje zalecaną częstotliwość ich spożycia to kompletnie bym się nim nie sugerowała. 2-3 łyżki oliwy z oliwek dziennie przyniosą korzystny efekt, w porównaniu do opakowania dosładzanego jogurtu, którego Nutri-Score będzie wynosił B. 

I tu pojawia się mój wniosek i pomysł na osobistą refleksję: 

Może zamiast tworzyć takie wskaźniki i próbować pokazywać palcem co możemy a czego nie – warto skupić się na edukacji żywieniowej konsumentów?